
Organizator studniówki musi zapłacić za odtwarzanie utworów organizacji reprezentującej wykonawców. Opłata jest symboliczna, jeśli osoba odtwarzająca nie czerpie z tego korzyści.
Strażnicy prawa autorskiego są nieustępliwi. Dlatego szkoły organizujące studniówki czy zabawy disco we własnym, zakresie muszą pamiętać o tym, by zapłacić za odtwarzanie muzyki.
Wysokość opłat zależy od tego, czy muzykę odtwarza osoba, która nie robi tego zarobkowo, czy też gra na przykład wynajęty zespół.
- Jeśli odtwarzaniem muzyki zajmuje się na przykład jeden z rodziców, który nie bierze za to wynagrodzenia, to wówczas opłata jest symboliczna - złotówka od uczestnika zabawy - mówi kierownik wydziału inkasa terenowego w Związku Autorów i Kompozytorów Scenicznych Damian Popielarz.
Tłumaczy, że w sytuacji, gdy występuje zespół lub osoba czerpiąca zysk z puszczania utworów, to wysokość opłaty stanowi 10 proc. wynagrodzenia.
- Jednak przyjęliśmy, że nie może to być mniej niż 200 zł. Bierze się to stąd, że czasem 10 proc. wynagrodzenia zespołu jest poniżej tej kwoty - wyjaśnia dziennikowi Popielarz.
W przypadku gdy muzykę puszcza się odpłatnie, to wówczas płaci szkoła, albo wykonawca. To już zależy od tego, jak porozumieją się obydwie strony.
Z kolei organizują studniówkę np. w restauracji czy hotelu władze szkoły, a najczęściej komitet rodzicielski, zazwyczaj nie muszą się martwić o uiszczanie opłat tantiemowych za odtwarzana muzykę. Obowiązek ten spada wówczas na właściciela danego lokalu, który z reguły ma podpisaną umowę z organizacją reprezentującą twórców.
Źródło:Gazeta Prawna/PAP/INTERIA.PL
