kiblos
27.04.2007 - 15:57
Kary za korzystanie z sieci P2P
Uniwersytet w Ohio zabronił swoim studentom i pracownikom korzystania z sieci peer-to-peer. Osobom, które się do tego nie dostosują, zostanie zablokowany dostęp do internetu. W przypadku powtórnego złamania zakazu, przewidziane są ostrzejsze kary, od zawieszenia, aż do wydalenia z uczelni.Zdaniem władz uniwersytetu, programy P2P zajmują nieproporcjonalnie dużo zasobów sieciowych. Do trudności technicznych dochodzą problemy prawne. Sama tylko obsługa korespondencji z RIAA (zrzeszenie amerykańskich wydawców muzyki zajmujące się ściganiem osób, które pobierają z internetu nielegalne pliki) zajęła 120 godzin.
Zakaz może dotknąć naukowców, którzy dla potrzeb swojej pracy muszą korzystać z programów P2P. Im poradzono wcześniejsze skontaktowanie się z uczelnianym serwisem IT.
źródło:4press.pl
Dziwne.... Przecież p2p to również gadu-gadu, inne tleny, skype, czy choćby najzwyklejsza komunikacja net-bios..
balagan
29.04.2007 - 21:42
No fajnie, ale zauważ, że taki uniwerek również ma ograniczenia techniczne związane z przepustowością łącza/ łącz internetowych. Poza tym - zabronione tam jest korzystanie z programów p2p typu np. emule, a nie głupich komunikatorów internetowych. Powiedzmy inaczej. Jest sobie 2000 studentów, każdy ma odpalonego osiołka, albo np. kaazaa'ę, bearshare lub inne tego typu. Przeciętnie suma prędkości ściągania plików, które lecą w danym momencie to, dajmy na to, marne 60KB/s. Ale te marne 60 KB/s pomnożone przez 2000 blaszaków zasysających coś w danej chwili daje nam 120000 KB/s. A założę się, że na tak wielkich uniwerkach na 2000 użytkownikach się nie kończy...
I tu widzisz bym polemizował...
...z dwóch powodów...
Pierwszy z nich to szerokość pasma. Otóż łącza akademickie to 100 Mbps, 155 - 622 lub 1 Gbps Gigabit Ethernet. Prawdopodobnie w stanach "zbiednoczonych" mają jeszcze lepsze.
Druga sprawa to ilość przesyłanych danych. Łącza się dzierżawi czyli płaci się określoną kwotę za miesiąc użytkowania. Niezależnie ile prześlesz danych - płacisz te same pieniądze.
Jest jeszcze ważna sprawa. Otóż kiedyś z frazą "piracka muzyka" kojarzono jedynie pliki mp3. Nie wiem dlaczego, ale domyślam się, iż powodem był sposób zapisu oryginałów na płytach CD w formacie wav. Czyli jak coś nie jest w wav to jest piratem.
Dzisiaj kojarzy się programy typu emule z piractwem i znowu nie wiem czemu - wszak 100% wymienianych plików nie jest nielegalna.
Nożem można zabić, ale również można nim pokroić chleb i posmarować go masłem - czy więc zakazać używać noży?
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę
kliknij tutaj.