Cyfryzacja bez ustawy
Jeśli przechodzenie na telewizję cyfrową ma rozpocząć się w 2009 roku, nie ma czasu na uchwalenie odpowiedniej ustawy. Proponowane tymczasowe rozwiązanie nie wzbudza jednak entuzjazmu posłów.
Na przyjęcie ustawy regulującej przejście z telewizji analogowej i cyfrowej jest już za późno. Podkreślała to już na początku roku Anna Streżyńska, Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). Zmiana sposobu odbioru sygnału telewizyjnego ma bowiem rozpocząć się już w 2009 roku, proces legislacyjny trwałby prawdopodobnie zbyt długo, głównie ze względu na duże rozbieżności stanowisk.Dlatego też Urząd wraz z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji (KRRiT) oraz Ministerstwem Infrastruktury prowadzą negocjacje z potencjalnymi nadawcami. Ich efektem ma być wypracowanie modelu przejścia do odbierania telewizji cyfrowej bez konieczności uchwalania ustawy.
Nie jest to jednak proces łatwy. Nadawcy i UKE nie mogą dojść do porozumienia, którzy z nich mieliby się znaleźć na pierwszych multipleksach naziemnej telewizji cyfrowej. Z kolei UKE i KRRiT ścierają się o charakter zarządzającego multipleksem. Urząd chce gracza podlegającego minimalnej kontroli emitowanych treści, Rada chce bardziej ingerować w treści.Przygotowane propozycje mają też zyskać akceptację rządu. Jest to wskazane, by wszyscy planujący jakiekolwiek kroki związane z cyfryzacją mieli silniejsze podstawy działania niż tylko porozumienie dwóch urzędów i ministerstwa. Zbyt duże opóźnienia we wdrażaniu poprzedniego planu powodują, że konieczne jest rozwiązanie prowizoryczne i tymczasowe.Brak zabezpieczeń ustawowych niepokoi członków komisji kultury i infrastruktury. Wprowadzanie bowiem nowych rozwiązań bez ustawy, na potencjalnie dużym pod względem wartości rynku, może prowadzić do nadużyć. Posłowie zastanawiają się, czy wnioski z konsultacji z nadawcami nie powinny być, w formie "mapy drogowej", przyjęte przez Sejm jako uchwała. Chcą oni także, by w lipcu br. w Sejmie odbyła się debata plenarna na temat cyfryzacji.
źródło: Gazeta Prawna

